W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Nie pokazuj więcej X

NASZE HISTORIE

Ewelina

Jestem Ewelina. Aktualnie studiuję na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach na kierunku Bioinżynieria Produkcji Żywności. Od urodzenia choruję na rdzeniowy zanik mięśni (SMA), który z roku na rok postępuje. Niestety choroba uniemożliwia mi samodzielne funkcjonowanie. Dodatkowym utrudnieniem w codziennym życiu są postępujące skolioza i osteoporoza.
Mimo choroby jestem otwartą i radosną dziewczyną. Nie załamuję się swoją chorobą. Staram się spełniać swoje marzenia. Dążę do osiągnięcia wyznaczonych sobie celów. Żyję chwilą, mimo że nie zawsze się tak da, nie patrzę wstecz. Pokonuję przeszkody, które życie stawia na mojej drodze.

Jak to się zaczęło?

Urodziłam się pewnego poniedziałkowego ranka. Zdrowiutka. Miałam 55 cm długości, ważyłam ponad 3 kilogramy. Dostałam 9 punktów w 10 punktowej skali Apgar. Po tygodniu zostałam wypisana do domu.

Na kontrolnej wizycie u lekarza, po kilku tygodniach, okazało się, że mam lekki katar. Pani Doktor stwierdziła, że to zapalenie płuc i przepisała mi serię 10 zastrzyków domięśniowo. Po zastrzykach katar nie przeszedł więc dostałam kolejną serię i jeszcze jedną. Po przepisaniu kolejnej serii zastrzyków przez Panią Doktor, Mama się nie zgodziła.Nie wzięłam już 4 serii zastrzyków. Mama poszła ze mną do innego lekarza. Okazało się, że katar był na tle alergicznym. Po jakimś czasie nie było po nim śladu. Później już nie chorowałam.

Rozwijałam się prawidłowo. Miałam 7 miesięcy jak zaczęłam siedzieć i 11 jak zaczęłam chodzić. Dosyć wcześnie zaczęłam też mówić.

Byłam spokojnym i grzecznym dzieckiem. Pierwsze problemy zaczęły się kiedy miałam półtora roku. Jakiś czas po szczepionce na odrę zaczęłam krzywo stawiać jedną nogę i przewracać się stojąc na równej podłodze.Nawet, gdy Mama trzymała mnie za rękę nie mogłam ustać na nogach.

Rodzice się zaniepokoili. Jeździli ze mną od lekarza do lekarza, jednak wszyscy mówili, że nic mi nie jest a rodzice czepiają się zdrowego dziecka. Mając 3 lata trafiłam do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Pani Doktor, która mnie przyjmowała od razu zdiagnozowała u mnie rdzeniowy zanik mięśni. Skierowała mnie na oddział neurologii na
X piętrze. Tam zrobiono mi wszystkie badania potwierdzające diagnozę. Po kilku tygodniach badań i pierwszej rehabilitacji wypisano mnie do domu.

Nigdy nie zastanawiałam się nad tym dlaczego to mnie dotknęła choroba. Nie miałam do nikogo żalu, pretensji. Żyłam z dnia na dzień. I dalej tak żyję. Biorę z życia to co najlepsze. Tyle na ile pozwala mi choroba. Niczego w swoim życiu nie żałuję. Staram się nie patrzeć w przeszłość a iść ciągle do przodu.

Nie uważam, że moje życie jest gorsze. Jest inne. Może nawet lepsze:)

Zapraszam na mojego bloga: http://pomozewelinie.blogspot.com/


powrót